Witam was serdecznie :-)
Tematem dzisiejszego wpisu jest psychologia w odchudzaniu.
Trochę poszperałam w necie, bo właściwie nie miałam dużo wiedzy na temat psychologii, ale rzeczywiście, wszystko zaczyna się w naszej głowie.
Tak naprawdę, nasz organizm nie potrzebuje słodyczy. Osoby, które od dłuższego czasu je spożywają, są od nich uzależnione. Tak samo jak palenie, alkohol, jest to forma nałogu. Czyż nie ma takich samych lub podobnych objawów?
Nasza otyłość, spowodowana jest naszmi emocjami i nawykami. Nie ma diety cud, która pozwoli nam schudnąć szybko i skutecznie. Ciało wyrabiamy latami, a na spadki trzeba nieraz bardzo długo czekać. Niektóre z nas w ogóle nie doczekują owych spadków, ponieważ nie potrafimy nad sobą zapanować. Po kilku zrzuconych kilogramach, odpuszczamy sobie, i pozwalamy na nieco więcej niż na samym początku diety. Nie potrafimy powiedzieć sobie "dość" i porządnie wziąć się za siebie. Motywacja i samozaparcie gdzieś z nas ulatuje... Tu leży ciastko, tu leży cukierek... ale o słodyczach, motywacji i samozaparciu w kolejnych postach.
Dlaczego tak często sięgamy po jedzenie?
Jedzenie pełni w naszym życiu trzy funkcje, a mianowicie - odżywienie naszego organizmu, funkcja psychologiczna i społeczna. Jedząc, zaspakajamy swoje potrzeby psychiczne, na przykład potrzebę bezpieczeństwa i akceptacji. W sensie społecznym, może to być sposób na wyznanie drugiej osobie miłosci, troski i również jest to okazja do stworzenia więzi.
Jednak jedzenie nie słuzy już tylko do tych trzech funkcji. Jest ich coraz więcej, a mianowicie:
Rodzina
Interakcje społeczne
Seksualność
Samokontrola
Kontrola nad życiem
Przyjemność
Poczucie winy
Regulacja emocji
Niskie poczucie wartości jest elementem błędnego koła. "Jem, bo nie jestem nic warty/a, nie jestem nic warty/a bo jem". Negatywne emocje są największą przyczyną naszego problemu z naszymi kilogramami. Jedzenie jest często naszym pocieszycielem, kiedy dopada nas smutek, złość, poczucie samotności, poczucie winy czy upokorzenie. Jedzenie, a zwłaszcza słodycze przynoszą chwilową ulgę, dopiero po ich zjedzeniu dopadają nas wyrzuty sumienia. Te emocje są częstym wytłumaczeniem dla podjadania.
Kolejną przyczyna dla której sięgamy po posiłek jest po prostu odruch. Niektóre sytuacje po prostu kojarzymy z jedzenie, na przykład pójście do kina czy siedzenie przed telewizorem. Wtedy najbardziej ciągnie nas do przekąsek, żeby zająć czymś ręce i nie myślimy nad swoimi czynami.
Dlatego, jeśli chcemy schudnąć, założenia typu "jedz mniej" nie grają tutaj roli, ponieważ tu nie chodzi o szybkie zrzucenie kilogramów, i równie szybkie zgromadzenie ich z powrotem. W tym procesie najważniejsza jest zmiana nawyków, czego ja sama dopiero się uczę.
Podczas odchudzania, trzeba nauczyć się wielu rzeczy. Jedną z nich jest odróżnienie głodu emocjonalnego od fizycznego, czego nauczymy się niżej. Chcę zjeść batona, czy tak naprawdę się przytulić?
Głod fizyczny:
- narasta stopniowo
- uderza poniżej mostka (burczenie w żołądku)
- daje o sobie znać kilka godzin po posiłku
- ustępuje po najedzeniu się
- jedzenie wiąże się z uczuciem zadowolenia
Głód emocjonalny:
- pojawia się nagle
- odczuwamy go w ustach (mamy na coś smaka - lody)
- niezwiązany z innymi posiłkami
- nie ustępujemy mio sytosci
- jedzenie wiąże się z poczuciem winy albo wstydu
Jeśli potrafimy zapanować nad stresem, będzie to bardzo pomocne przy odchudzaniu. Kiedy się stresujemy, nasz organizm zwiększa zapotrzebowanie energetyczne, nasz mózg potrzebuje weglowodanów. Takie zapotrzebowanie trzeba zaspokoić w zdrowy sposób.
Nawyki żywieniowe które nabyliśmy w rodzinie, też nie są tu obojętne. To, jak i ile jemy, jest tak jakby zapisane w naszej podświadomości schematem, który został utrwalony przy rodzinnym stole, jednak nie jest to powód na wymówkę. Takich nawyków można się oduczyć.
Przy odchudzaniu, boimi się efektu jojo. Czym jest efekt jojo, i jak do niego nie dopuścić?
"Efekt jojo to wahania wagi związane z odchudzaniem. Polega on na tym, że po utracie zbędnych kilogramów na skutek jakiejś diety, po zakończeniu jej stosowania, szybko wracamy do poprzedniej, wyższej wagi." Wnioski są takie, że odchudzanie nie powinno trwać miesiąc, dwa a nawet rok. W odchudzaniu chodzi o zmianę nawyków żywieniowych. Większość z was pewnie powie "nie chcę się odchudzać całe życie!". Ależ nikt nam nie każe odchudzać się przez całe życie. W ciągu jakiegoś czasu (załóżmy przez rok) możemy schudnąć do swojej wymarzonej wagi, zależnie od wagi obecnej. Kiedy już osiągniemy swoją wymarzoną wagę, po prostu chcemy ją utrzymywać, co nie znacza bardzo rygorycznej diety tak jak na samym początku. Zmienia się nasze zapotrzebowanie kaloryczne, tego potrzebujemy mniej, tego więcej, zależy od osoby, bo "1000 organizmów, 1000 zapotrzebowań". Naszym nowym nawykiem powinno być dokładne liczenie kalorii i makroskładników, co jest kluczem do sukcesu, a nie diety cud, trwające przez określony czas.
Jeśli całkowicie świadomie podejmujemy decyzję o tym, że chcemy zmienić swoje ciało i zrzucić zbędne kilogramy, jest niewielkie prawdopodobieństwo że będziemy ulegać pokusom. Jeśli jesteśmy świadomi swojego celu i konsekwentnie go realizujemy, będziemy podejmować decyzje (zjeść czy nie zjeść?) biorąc pod uwagę nasz cel.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz