Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 29 grudnia 2013

Noworoczne postanowienia

Już jutro Sylwester, a co za tym idzie Nowy Rok, i... postanowienia.
Ostatnio dowiedziałam się, że w Styczniu, aż roi się od ludzi na siłowni, procent tych co na nią uczęszczają drastycznie się podnosi, a około Listopada, znów spada. 

Ja też w tym roku mam postanowienia, które będę starać się realizować, bo do tej pory było mi bardzo trudno w końcu wziąć się w garść i cokolwiek postanowić i ze sobą zrobić. Oczywiście nie mam zamiaru przestać, bo moje "odchudzanie" nie jest chwilowe, chcę już do końca żyć zdrowym stylem życia. Rok 2014 będzie rokiem zmian, kiedy w końcu osiągnę swoje marzenie i zacznę zdrowo żyć.

Moje postanowienia
- nie jeść słodyczy, słonych przekąsek i wszelkich niezdrowych rzeczy
- codziennie liczyć kalorie i makroskładniki i zapisywać na tabele-kalorii.pl
- codziennie ważyć produkty, żeby dokładnie wiedzieć ile czego spożywam
- jeść więcej warzyw
- ćwiczyć trening siłowy 4x w tygodniu a po nim od razu 30-45min cardio a kolejne trzy dni poświęcić na odpoczynek 
- chociaż raz w tygodniu chodzić na basen, rekreacyjnie (w dni w które nie robię siłowego)
- jak tylko zrobi się cieplej, zacząć jeździć na rowerze, ewentualnie włączyć bieganie
- jak najwięcej pomagać mamie żeby ją odciążyć
- zmotywować mamę i brata do zdrowego odżywiania i ćwiczeń (też mają problemy z nadwagą)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

3 najczęstsze błędy w odchudzaniu

Dawno nie było tu wpisu, nie miałam pomysłu na wpis, a nie ma co pisać bez sensu :)
Dzisiejszy temat to 3 najczęstsze błędy, które popełniamy w odchudzaniu. 
Nie jestem żadnym ekspertem, i się za takiego nie uważam, ale przekonałam się na własnej skórze że te błędy to rzeczywiście prawda, i mogą doprowadzić do nadmiaru tkanki tłuszczowej i do tycia. 

1. Za dużo węglowodanów
To jest chyba najczęściej popełniany błąd w odchudzaniu. Każda osoba odchudzająca się, powinna mieć dokładnie wyliczone swoje zapotrzebowanie, czyli kalorie i makroskładniki które powinny być codziennie spożywane. Jeśli jemy za dużo węglowodanów, a mimo to mało kalorii, może i schudniemy ale to tylko chwilowe, a później pojawi się efekt jojo, bo długo nie można wytrzymać na niskokalorycznej diecie, chyba że chcemy się zamęczyć :) Prędzej czy później zaczniemy jeść więcej, bo będzie nam brakowało energii, nie będziemy mogli spokojnie spać czy się skupić. Ja sama na początku odchudzania jadłam same węglowodany, a po prostu ograniczałam kalorie, czyli zamiast chleba pieczywo wasa, jakieś chude serki do smarowania, jogurty, owoce warzywa. Według mnie, cały talerz obiadu to było za dużo jak na odchudzanie. A to przecież zależy od tego co się na tym talerzu znajduje. Jeśli jest to zbilansowany posiłek, gdzie znajduje się duża porcja warzyw i białka, a mniejsza węglowodanów to jest to odpowiednie na redukcję. Najważniejsze jest ważenie produktów, które spożywamy. Ja sama dopiero się tego uczę, kupiłam sobie elektroniczną wagę, i próbuję ważyć produkty i później zapisywać je na tabele-kalorii.pl albo myfitnesspal.com i wtedy wszystko jest jasne, ile zjedliśmy węglowodanów, tłuszczy i białka i to ułatwia całą sprawę :)

2. Za dużo tłuszczy
To też jest dość duży problem, bo chyba każdy z nas wie że spożywanie produktów które mają dużo tłuszczu w sobie, sprawi że po jakimś czasie zaczniemy tyć. Dlatego powinniśmy liczyć kalorie i makroskładniki. Tłuszcz jest bardzo kaloryczny, bo ma w sobie aż 9kcal na 1g. Jeśli zrobimy sobie "dietetyczną" sałatkę, zawierającą dużo warzyw i sporą ilość kurczaka, musimy uważać kiedy dodajemy do niej tłuszcz, typu oliwa czy nawet orzechy, bo taka sałatka w mgnieniu oka może zmienić swoją kaloryczność, i taki posiłek mógłby być nieodpowiedni na redukcję. 

3. Podjadanie owoców
I znów pojawia się temat owoców. Nigdy bym nie powiedziała, że owoce nie są polecane na redukcji. Zawsze przecież nam wmawiają, że powinniśmy jeść 5 porcji warzyw i owoców dziennie, więc dlaczego teraz okazuje się inaczej? Podczas odchudzania, nauczyłam się trochę i wydaje mi się, że wiem więcej niż na samym początku. Owoce to sam cukier i węglowodany, i mogą naprawdę zaszkodzić naszemu odchudzaniu, szczególnie jeśli ich nie ważymy i nie liczymy kalorii. Często słyszy się, że na przykład jabłka są jednym z namniej kalorycznych owoców - może i prawda, jednak są na szczycie tabeli z fruktozą, co oznacza że mają bardzo dużo cukru, podobnie jak banany czy winogrona. Jeszcze trzeba zwrócić uwagę na rozmiar jabłka, przecież nie każde jest takiej samej wielkości. 

wtorek, 3 grudnia 2013

Nerwy i radość

Dzisiejszy wpis będzie na temat tego, co mnie denerwowało a co uszczęśliwiało na początku odchudzania i teraz, z czego musiałam zrezygnować, i z czym było mi najciężej. 

Także zacznę od początku. Jak już wspominałam, zaczynając, nie miałam kompletnie wiedzy na temat odchudzania i zdrowego życia. Myślałam, że obcinając kalorie do minimum skutecznie schudnę. Sama się dziwię kiedy to piszę, ale na diecie poniżej 1000kcal wytrzymałam dobre kilka miesięcy... Ale co za tym szło - zmęczenie czy złe samopoczucie. Zdecydowanie odradzam tego typu diety, bo nic one nie zdziałają, a jedynie pogorszą sytuację. Wracając do tematu, byłam tak zmotywowana żeby schudnać, że codziennie jadłam mało kcal, jakoś nie zwracając uwagę na jedzenie. Nie myślałam o nim ciągle. Posiłki były mniej więcej co 2-3 godziny, a kolacja o 18 i nie później, bo tak się naczytałam w przeróżnych artykułach, i tak też powtarzała mi mama. Po 18 jadłam jedynie owoce, w szczególności jabłka, bo też mi tak mama mówiła - że ona schudła nie jedząc po 18, a jak była głodna to jadła właśnie jabłka. Tego też nie polecam, kolację najlepiej spożyć 2-3 godziny przed spaniem. Żeby jeść kolacje o 18, powinnyście chodzić spać o 20-21, a jestem pewna że niewiele z nas kładzie się o tej porze. 

Znowu oddaliłam się od tematu. Tak więc tak to wyglądało na początku. Teraz moja motywacja i silna wola gdzieś odleciały, ale próbuję się z powrotem motywować i walczyć ze swoimi zachciankami. Na dzień dzisiejszy, próbuję ograniczyć: owoce, jogurty, chleb, makaron i inne węglowodany proste, no i oczywiście słodycze, ale tych chcę się pozbyć całkowicie. 
Na początku odchudzania denerwowało mnie jedynie to, że przez dłuższy czas nie widziałam żadnych efektów. Teraz natomiast, denerwuje mnie to że często przegrywam walkę z samą sobą, poddając się swoim zachciankom, i dlatego się nie poddaję i walczę dalej. 

Z czym jest trudniej? Zdecydowanie z dietą, która jest dużo ważniejsza od ćwiczenia, bo podobno można chudnąć nie ćwicząc tylko trzymając makro, a ćwiczenia jedynie ujędrniają ciało, poprawiają kondycje, no i humor. Czasami jest trudno się zmotywować do ćwiczeń, bo przecież można poleżeć na kanapie, pod kocykiem, oglądając swój ulubiony serial (szczególnie w tak paskudną pogodę) ale jednak stawiam na to, że dieta jest trudniejsza, bo o wiele łatwiej jest jednak wstać na tą godzinę i poćwiczyć i "mieć z głowy" że tak powiem, a dietę oczywiście powinniśmy trzymać dzień w dzień, na 100%. 

Po jakimś czasie, ćwiczenie zaczęło być dla mnie rutyną, przyjemnością. Wiedziałam, że każdy dzień jest dobry na trening, a na początku do diety nie przykuwałam tak dużej uwagi, bo uważałam że im mniej, tym lepiej, a nie zauważyłam, że jadłam praktycznie same węglowodany, a białka praktycznie w ogóle. 

Czy dieta po jakimś czasie zaczęła mi smakować? Hmm, trudno to stwierdzić, ze względu na to że od małego byłam "karmiona" słodkościami, i mogę powiedzieć że się od nich uzależniłam, dlatego słodkości zawsze były dla mnie smaczne. Jak zaczęłam jeść zdrowe obiady, typu kurczak z warzywami i czasem z ryżem, na początku był to przebój, jadłam codziennie, przez dłuugi okres. Wszyscy się dziwili czy nie brzydzi mnie widok kurczaka, bo tyle go jem. Była nawet chwilowa faza, gdzie jadłam prawie na każdy posiłek kurczaka, przynajmniej na 3 z 5. Dość niedawno, kiedy waga stała lub wzrastała nawet. Przesadzałam z tym białkiem, i to grubo, i może dlatego waga wzrastała bo jak wiemy, białko jest potrzebne do budowy mięśni, a ja jedząc tyle białka + nadal sporą porcję węglowodanów, odżywiałam się jakbym robiła masę, tak przynajmniej powiedział jeden z kolegów mojej mamy kiedy mu przedstawiłam jak jem.
 Teraz patrząc na kurczaka, czasami myślę sobie jak mam go dość... Ale niestety szkoła zajmuję większość mojego dnia, i nie mam czasu na wymyślanie dań które zajmują dużo czasu, więc właściwie do szkoły biorę kurczaka, w domu pierś gotowana lub z grilla, po jakimś czasie musiało mi się to trochę obrzydzić... A niektóre potrawy przyrządzone dzień wcześniej, nie będą tak dobrze smakować jak te świerzo przyrządzone. 

Co do ćwiczeń, nie mam raczej ulubionych, które mogę robić bez przerwy. Na pewnym etapie mojego odchudzania siłownia była dla mnie uzależnieniem, chodziłam codziennie. Dalej lubię chodzić, ale na razie jest kiepsko z pieniędzmi, więc odpuściłam sobie siłownię. Niby mam orbiego w pokoju, ale nie jest to taki dobry orbi jak na siłowni. Poza tym wydaje mi się, że na siłowni o wiele lepiej się ćwiczy, jest ten power bo wiesz że przyszłaś już, i nie możesz się wycofać, skończysz dopiero po zakończonym treningu. Szczególnie kiedy siłownia jest na drugim końcu miasta, i się do niej dojeżdża, także nie mogłam sobie w każdej chwili uciec do domu :D Robiłam też ćwiczenia siłowe, do których teraz wróciłam. Kiedyś ich nie cierpiałam, no po prostu robiąc je, wyłam z nieszczęścia. Teraz powiem wam, że całkiem fajne są, czuje pracujące mięśnie, na nogach zakwasy po przysiadach, dupsko boli, także jest dobrze. 

Miałam chwile gdzie chciałam rzucić to wszystko w cholerę, i dać sobie spokój, siąść przed telewizorem i nawpieprzać się. I nie raz tak było, ale po tym miałam wielkie wyrzuty sumienia, i zaraz zabierałam się za ćwiczenia, a na drugi dzień już było idealnie (przynajmniej na początku diety, gdzie moja samodyscyplina sięgała zenitu). Aż do teraz mam tak, że po zjedzeniu jakiegoś "grzeszka" mam wyrzuty sumienia, i czuję się źle ze sobą, bo już wiem że taka mała wpadka może mnie bardzo oddalić od celu.

Mam gorsze dni jak każda z nas - czasem mam motywację i powera, patrzę na te piękne ciała i mówię sobie że będę mieć takie samo, idę ćwiczyć, dietę trzymam na sto procent, ale są też takie dni, kiedy czuję się ze sobą okropnie, nie mam na nic ochoty, wolę leniuchować, patrzę na swoje ciało z odrażeniem. I co że na nie popatrzę w taki sposób? Czy to je poprawi? Czy obrażanie samej siebie, zrobi z nas szczupłe laski? Niestety nie. Musimy spiąć dupsko, i brać się do roboty, czasami trzeba coś poświęcić żeby osiągnąć swój cel!

niedziela, 1 grudnia 2013

Codziennie zmagania z samą sobą :)

Każda z nas codziennie wstaje i zmaga się z samą sobą. Próbuje pokonać swoje uzależnienia, nie poddać się zachciankom, spełniać swoje marzenia i trzymać dietę i poćwiczyć. 
Ja mam tak samo, a nawet dość często. Czasem tak bardzo mi się chce zjeść coś słodkiego lub odpuścić sobie ćwiczenia tego dnia. 
Jednak wtedy staję przed lustrem, wystawiam brzuch, nogi, przyglądam się sobie... i przypominam sobie dlaczego to robię. To ja doprowadziłam się do takiego stanu, i ja muszę wziąć się do roboty żeby się zmienić, przecież nikt tego za mnie nie zrobi. Zmieniam się dla siebie, żeby lepiej się czuć, swobodnie. Chcę być pewniejsza siebie w swoim nowym ciele. Chcę się zmienić pod względem wyglądu, ale pozostać taka sama z charakteru, bo osoby mi bliskie kochają i akceptują mnie taka jaka jestem. Zmiany ciała pragnę jedynie dla siebie. I dobrze że w końcu to zrozumiałam.
Jest wiele sposobów do motywacji. Ja często oglądam zdjęcia, nie tylko pięknych figur ale też motywujących cytatów, pełno tego teraz na internecie. 
Dzięki pewnej osobie, uwierzyłam, że mogę zrobić coś wielkiego, że mogę w końcu spełnić swoje marzenie, którego tak pragnęłam od wielu lat. 
Każda z nas może spełnić swoje marzenia, tylko musimy usiąść i stworzyć jakiś plan, który nam ułatwi działanie. Stawiać małe kroczki. 
Pamiętajcie, że jesteście wiele warte! Są osoby, które was wspierają całym sercem, i popierają to co robicie. Znajdą się też i takie, od których usłyszymy samą krytykę. Ja na nią nie jestem odporna, więc może pora się nauczyć? Ponieważ są ludzie, którzy będą próbować sprawiać nam przykrość, ale dlaczego mamy się nimi przejmować, skoro mamy ważniejsze rzeczy na głowie? Przecież te osoby nie są nam bliskie. 
Uwierzcie w swój potencjał, bo każda z was go ma :)
Ja w to wierzę. 

A teraz wstawiam wam kilka motywacyjnych obrazków na dziś

Wow
❤️
Motivational quotes and posters - Page 7 of 203 - Stay motivated everyday with motivation blog, which give you motivational quotes, motivational wallpapers and more
Decision belongs only to you!!
Kim jesteś ? Jesteś zwycięzcą !
❤️